Amazing artist #2: Envy&Charm

Amazing artist #2: Envy&Charm

Dziś o pracę nie jest łatwo – wiadomo. Zazwyczaj jest tak, że nie jesteśmy zadowoleni z miejsca, w którym pracujemy, ale ciężko jest cokolwiek zmienić samemu. Brak motywacji zazwyczaj jest spowodowany strachem przed nieznanym i obawą porażki. Na pewno wielu z Was nie raz myślało nad podjęciem własnej działalności, ale nigdy nie odważyło się zrobić tego pierwszego, najważniejszego kroku. Chciałabym zapoznać Was z historią pewnego utalentowanego krawca z Andrychowa, który postanowił zmienić coś w swoim życiu i wybrać własną ścieżkę kariery. 

 

Poznajmy Envy&Charm/Damian Ciszewski

 

 

Jak to się wszystko zaczęło….skąd nazwa marki?

„Całe życie chciałem zarabiać sam na siebie. Mieć coś własnego. Coś co będzie twórcze i pełne niespodzianek. Wiele się nie myliłem, praca u samego siebie jest trudna, ale i szalenie komfortowa. Wpadłem w kilka pułapek samozatrudnienia, ale w gruncie rzeczy myślę, że nie mam na co narzekać. Dlaczego ENVY&Charm? Zabrzmi to śmiesznie, ale gdy już miałem w głowie plan, jak to mniej więcej wszystko będzie funkcjonować usiadłem przy stole z białą kartką i długopisem. Stworzyłem coś na wzór mapy pomysłów. Pełno różnych słów w dwóch kolumnach. Niektóre z nich były totalnie pokręcone, a wiele było po prostu zlepkiem dwóch słów. Końcowa nazwa nie ma dla mnie jakiegoś ukrytego znaczenia. Wydaje mi się, że dobrze brzmi, a jeszcze zanim zmieniłem logo i cały layout była fajnym mini kolażem. Pierwszy człon – ENVY– miał być typowo męski, geometryczny natomiast –Charm – miało być kobiece i eteryczne. Myślę, że większość uważa tą nazwę za nietrafioną i pompatyczną, ale to zupełnie jak z dziećmi z dziwnymi imionami. Rodzic nie baczy na innych i chce mieć decydujące zdanie. Dlatego ENVY&Charm!”

Jakie były Twoje pierwsze odczucia po założeniu firmy?

” Panika.Tak to jest dobre słowo. Byłem panicznie przerażony, bo informacji na temat nowych firm było tyle, co kot napłakał. Kiedy już przebrnąłem przez zusy, urzędy i całą tą papierologię poczułem nieznane dotąd uczucie. Taki kompletny spokój, który utrzymywał się przez miesiąc kiedy dowiedziałem się, ze znowu muszę załatwić kolejne papiery. W perspektywie czasu to zabawne, ale wtedy nie było mi wcale do śmiechu. Jeżeli chodzi o pozytywny aspekt, to jak już wspomniałem. Własna firma to niebywały komfort. Wstajesz o której tylko chcesz, urlop to żaden problem. Nic nie ogranicza, jeżeli tylko wiesz gdzie jest granica rozsądku. Na pewno to wymaga samodyscypliny, która początkowo była ciężka do okiełznania, ale udało się. Chyba. Od Kiedy założyłem firmę nabyłem na pewno dużo asertywności, bo wszystko musisz załatwić sobie sam. Walczyć o swoje rację w urzędach i bankach. To była świetna lekcja życia, którą będę pamiętać na zawsze.”

Czy kiedykolwiek miałeś chwile zwątpienia?

„Jeżeli mam być szczery, to mam je do teraz! Pamiętam, że na początku cały czas sobie mówiłem: „Będzie dobrze, to jest początek, nikt niczego od ciebie nie wymaga„. Jednak ja chciałem być ambitny. Od razu chciałem szyć sukienki z gorsetami i garnitury. Kiedy przyszedł pierwszy miesiąc, kiedy nie zadzwonił telefon, ani nie dostałem żadnego maila, wiedziałem że to nastanie prędzej czy później. Nie myślałem jednak że tak spokojnie to przyjmę. Później wielokrotnie zastanawiałem się czy to ma sens. Czy ktoś faktycznie we mnie wierzy. Czy to co robię ma jakąś przyszłość. Nadal się zastanawiam, ale jestem odrobinę spokojniejszy.

Skąd czerpiesz inspiracje?

” Fashion week to mój czas w roku. Ludzie czekają na Złote globy i Oscary, a ja na FW w Paryżu i Nowym Yorku. Przez kilka lat kupowałem gazety, tony Elle, a teraz Harper’s Bazaar. Internet to mój największy sprzymierzeniec, potrafię godzinami przeglądać tumblr, ale np pinterest jakoś mnie nie jara. Największą inspirację jednak czerpię od najlepszych w fachu, pokaz Chanel czy Prady oglądam jak dobry film.”

Skąd pomysł na szycie? Podjąłeś w tej kwestii jakąś szkołę czy jesteś samoukiem?

„Jestem totalnym samoukiem. Moja babcia była całe życie krawcową, a ja praktycznie wszystkie ubrania miałem uszyte przez nią. Codziennie po szkole przyglądałem się jej w pracy (szyła w domu). Moje życie potoczyło się tak a nie inaczej, więc stwierdziłem, że skoro chcę od zawsze robić coś swojego czemu by nie zacząć od szycia, które zawsze było gdzieś obok. Pierwszy rok to był istny koszmar. Ciągle tylko prułem i poprawiałem, ale to wszystko było bardzo potrzebne. Nauczyłem się podstaw w ciągu kilku miesięcy pod czujnym okiem babci, która ciągle tylko mówiła żebym się tak nie przejmował, że coś jest krzywe.”

Jakie są Twoje relacje z klientami? Czy zdarzyło Ci się trafić na zbyt wymagającego klienta?

„Zawsze staram się zanim przejdę do konkretów poznać trochę danego klienta. Co mu się podoba bardziej, czy lubi rzeczy dopasowane, czy jest bardzo wyczulony na rodzaj materiału. Ujmę to tak, nie ma dla mnie zbyt wymagających klientów. Jeżeli tylko płacą odpowiednio za swoje szalone pomysły, to jest ok. Wszystko co tylko możliwe do wykonania, staram się zrobić zgodnie z ICH wizją, by byli zadowoleni.”

Czy masz jakieś inne pasje? Jakiej lubisz słuchać muzyki? Jakie książki czytasz?

„Uwielbiam motoryzację, wszystko co ma cztery koła i kierownice powoduje u mnie szybsze bicie serca. Fotografia która towarzyszyła mi całe życie też jest nadal w kręgu zainteresowań. Uwielbiam muzykę stylizowaną (PostModernJukebox), ale i moim numerem jeden jest Lana Del Rey. Uwielbiam jej nostalgiczne melodie i ten kuszący gdzieś z daleka głos. Jestem rozczarowany ostatnią płytą Florence + The Machine, zapowiadała się genialnie z trąbkami, ale gdzieś się to wszystko w kolejnych piosenkach zatraciło. Na czytanie niestety mam mało czasu. Więcej czytam w Internecie, np pojedyncze artykuły czy czasopisma. Muszę wrócić do czytania chociaż książki na miesiąc, ale to może w kolejnym kwartale”

Czy często spotykasz się z presją? Jak sobie radzić w sytuacjach, gdy masz za dużo projektów do zrealizowania w krótkim czasie?

„Presja przychodzi tylko wtedy kiedy brakuje mi czasu na inne sprawy. Nie myślałem nigdy, że będzie mi brakować czasu żeby zjeść, albo porozmawiać z przyjaciółmi. Wtedy myślę sobie, że trzeba było iść do pracy na 8h i nie martwić się czy ta podszewka będzie dobrze się układać w połączeniu z tą bawełną. Jednak później gdzieś z tyłu głowy rodzi się myśl, „sam chciałeś tak żyć, to twoja decyzja„. Chociaż pośpiech to zły doradca, lubię gdy mam mało czasu. Wtedy nie roztrząsam pewnych spraw, tylko rzucam się w wir pracy. Presja to dobry motywator. Najważniejsze jednak to nie tracić głowy. Jeżeli coś nie wychodzi, trzeba zrobić sobie 10 minut przerwy i wrócić do tego.”

Czy w przyszłości planujesz stworzyć własną kolekcję?

„Bardzo bym chciał, jednak koszty prawdziwego pokazu i tworzenia kolekcji są naprawdę gigantyczne. Nie wspominając już o tym, że gdzieś jeszcze to wszystko trzeba zorganizować. Bałbym się chyba że nikt nie przyjdzie na taki event! Podejrzewam, że prędzej czy później jakaś mini kolekcja się pojawi. Na razie skupiłem się na męskiej stronie. Chcę pokazać w Internecie, że facet może wyglądać dobrze. Rozpocząłem cykl na swoim blogu i Facebooku i tego na razie będę się trzymać.”

Działasz tylko w Polsce czy jest też opcja na zamawianie ubrań z zagranicy?

Mam jednego zainteresowanego z Japonii, znalazł mnie na moim Instagramie, ale na razie jeszcze nic nie zamówił. Ostatnio napisała też do mnie dziewczyna z Holandii. No i moja koleżanka z Wielkiej Brytanii też ma kilka rzeczy już ode mnie, więc taka możliwość istnieje. Jedyna kwestia, to tylko jaką paczką to wysłać.

Envy&Charm na Facebooku!

Wygląda na to, że czasem warto jest iść za marzeniami i spełniać się w tym, w czym jesteśmy najbardziej szczęśliwi. 

 

 

 

Amazing artist #1: Paweł Adamiec/Totoro

Amazing artist #1: Paweł Adamiec/Totoro

Moim pierwszym poważnym hobby była fotografia. Oczywiście z początku ograniczało się to do robienia zdjęć makro, dopiero z czasem przyszła pasja na jakieś poważniejsze sesje zdjęciowe. W tym czasie oczywiście szukało się najróżniejszych inspiracji czy też punktu odniesienia, dzięki któremu można było wykształcić coś na wzór własnego stylu. Dziś mogę powiedzieć, że jeżeli ktoś spytałby mnie kim jest mój ulubiony fotograf na pewno nie byłby to Marcin Tyszka czy Annie Leibowiz a właśnie Paweł Adamiec, Totoro.

Znaleźć osobę, która jest fotografem, stylistą, make-up’istą i projektantem w jednym jest dość ciężko a jego zdjęcia tylko to potwierdzają. Jak trafiłam na Totoro? Muszę przyznać, że całkiem przypadkiem, bo na jednym z portali zrzeszających najróżniejszych artystów jakim jest digart.pl a zaczęło się od prostego zdjęcia:

 

 

Minęło parę ładnych lat a ja wciąż nie mogę wyjść z podziwu dla Jego twórczości i chociaż moja przygoda z fotografią zakończyła się bardzo dawno, to wciąż uwielbiam śledzić niektóre obrazy. Uważam, że prace Totoro są na tyle niepowtarzalne, że warto od nich otworzyć moją małą serię „Niezwykłych artystów”.

 

 

 

Paweł Adamiec.pl